Sercańskie Dni Młodych

Wtorek – „Zabiorę się i pójdę do mojego Ojca”

SDM XVIII      Autor: [ ] 0

Dzień rozpoczęliśmy jutrznią, której przewodniczył ks. Szymon Czuwara.
Po śniadaniu wysłuchaliśmy ciekawej konferencji ks. Michała Olszewskiego na temat założyciela zgromadzenia Księży Sercanów o. Dehona. Pomimo deszczowej pogody udało się przeprowadzić prace w grupach, na których uczestnicy mieli okazję bliżej się poznać. O godz. 14 rozpoczęły się warsztaty. Ze względu na ich duży wybór każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Mszy Świętej prymicyjnej, która odbyła się po warsztatach przewodniczyli neoprezbiterzy: ks. Mariusz Wrzesiński i ks. Adam Dedik. Oprócz kapłanów przybyłych na SDM, na Mszy był obecny również wikariusz prowincjalny Księży Sercanów ks. Dariusz Salamon. Homilię wygłosił ks. Bartek Król. Ważnym wydarzeniem, kończącym dzień, było nabożeństwo pokutne przygotowane przez ks. Marka Borzęckiego z Warszawy, podczas którego mieliśmy okazję skorzystać z sakramentu pokuty. Dzień zakończył się „Bajką na dobranoc” opowiedzianą przez ks. Kazimierza Dadeja.

Wylegując się na rozpalonej słońcem ziemi, lew z zarozumiałością rozmyślał:

– Jestem tu najważniejszy i beze mnie ta sawanna nie mogłaby istnieć, bo przecież ja tu króluję. Jestem najszybszy, najmocniejszy i najsprytniejszy.
Wszystkie zwierzęta w okolicy bardzo się go bały, nie lubiły i unikały. Aż pewnego razu lew wpadł w potrzask, udało mu się jednak wyswobodzić z pęt, ale niestety przednią łapę miał złamaną i bardzo go ona bolała. Nie mógł sobie teraz już nic upolować, był więc głodny, zły i załamany. Czasami tylko cicho pojękiwał, bo przecież jak to być może, że on – król – znalazł się w tak tragicznym położeniu. Po pewnym czasie jego pojękiwania usłyszała przebiegająca nieopodal gazela. Odnalazła lwa i zwołała na pomoc inne zwierzęta. Z początku, z wielkim lękiem obserwowały one poszkodowanego, bo niejedno z nich miało na ciele bliznę zadaną jego ostrą łapą. Ulitowały się jednak nad chorym. Opatrzyły mu rany, dostarczyły codziennie pożywienia oraz broniły przed hienami i sępami. A po pewnym czasie lew wyzdrowiał. Ze skruchą i z zawstydzeniem wspomi8nał swoje dawne, cyniczne zachowanie. Zrozumiał bowiem, że na ziemi nie ma kogoś najważniejszego, bez którego świat nie mógłby istnieć, zrozumiał, jak ważna jest w życiu życzliwość i bezinteresowna ofiarność. A dopiero żyjąc w ten sposób, można stać się bardziej cenionym i szanowanym, czyli prawdziwym królem zwierząt.

wtorek-103

Bajka autorstwa s. Ludmiły Błażejewskiej

Służebniczki dębickiej

POWRÓT
Ks. Jakub Kopystyński SCJ, moderator
Pliszczyn 78, 20-258 Lublin
telefon kontaktowy: 81 751 00 84 | e-mail: sdmrsm@sercanskie.pl
Duszpasterstwo RSM, nr rachunku bankowego: 84 1600 1462 1847 3641 5000 0015