Sercańskie Dni Młodych

zaświadczamy

Karolina D.

zaświadczamy      Autor: [ ] 0

Spotkanie formacyjne RSM-u w Węglówce (13 – 15 maja 2016 r.)

W dniach 13 – 15 maja 2016 r., w Węglówce, odbyło się drugie w tym roku szkolnym weekendowe spotkanie młodzieży należącej do RSM-u, podczas którego skupialiśmy się na zagadnieniu dojrzałości.

Zjazd rozpoczął się w piątek, wieczorem, ok. godz. 20 w Domu Rekolekcyjno–Wypoczynkowym Księży Sercanów. Po przyjeździe wszystkich grupek z sercańskich parafii, odprawiono adorację w kościele, podczas której pojawiła się możliwość spowiedzi. Eucharystia zakończyła się uroczystym błogosławieństwem. CZYTAJ DALEJ »

Marysia B.

zaświadczamy      Autor: [ ] 0

Sercańskie Czuwanie Młodzieży we Florynce (16 kwietnia 2016 r.)

Od Czuwania we Florynce minęło około dwóch tygodni, a mnie wciąż towarzyszy radość z wielu łask, jakich tam doświadczyłam – także tych, których nie byłam w stanie odczuć od razu. Przede wszystkim ludzie mówili: to nie przypadek ze tu jesteś – a ja wiedziałam ze tak jest, bo przede mną stały dwie figury: Józefa i Maryi, do których ostatnio szczególnie się modliłam. Oprócz niezwykłego świadectwa ojca z Chorwacji, zapadła mi w pamięć chwila bycia „sam na sam” z Jezusem. Właśnie Maryja, która jest najbliżej Jego serca, pocieszyła mnie, abym się nie poddawała kiedy jest mi trudno. CZYTAJ DALEJ »

Natalia I.

zaświadczamy      Autor: [ ] 0

Na Sercańskie Dni Młodych trafiłam „przez przypadek”… Nie pochodzę z parafii Sercańskiej i łaściwie nigdy wcześniej nie słyszałam o SDM-ie, a nawet o księżach Sercanach. Moja przygoda zaczęła się po pierwszej klasie liceum. Jedna z moich klasowych koleżanek opowiedziała mi o wszystkich sercańskich „inicjatywach”. Na początku podchodziłam do nich z pewnym dystansem, jednak zdecydowałam się pojechać na XX zjazd młodych do Pliszczyna..

Dziś jestem o 3 lata starsza i mam zamiar jechać na SDM po raz czwarty. Z roku na rok jest inaczej. Z roku na rok coś jeszcze bardziej przyciąga mnie do tego miejsca, ludzi, atmosfery i Boga. CZYTAJ DALEJ »

Michał W.

zaświadczamy      Autor: [ ] 0

Moim pierwszym SDM-em była XVII edycja. Pamiętam, że poznałem wtedy dużo ludzi i że nocne rozmowy z kolegami spowodowały przymusowe sprzątanie damskiej toalety.

Tym, co mnie przyciąga na kolejne SDM-y jest bardzo specyficzna – poruszająca spowiedź oraz łatwość poznawania innych. Na ostatnim SDM-ie spotkałem nawet kogoś wyjątkowego :D. Polecam SDM, ponieważ jest to spotkanie zarówno z Bogiem, jak i z drugim człowiekiem.

Michał W.

Klaudia G.

zaświadczamy      Autor: [ ] 0

Sercańskie Dni Młodych można opisywać na wiele sposobów i jestem pewna, że każdy z uczestników zawarłby tutaj garść przeróżnych myśli. Czym Dni są dla mnie? Co roku stają się zupełnie inne… Zacznę jednak od początku.

Pierwszy raz pojawiłam się na SDM jako dziecko, kiedy starsze rodzeństwo mojej mamy zabrało mnie na koncerty. Pamiętam namioty i dużą wiatę, jednak nie miało to dla mnie znaczenia. Dopiero kiedy sama zaczęłam brać udział w SDM jako uczestnik, odnalazłam sens tego spotkania. SDM to dla mnie najlepszy początek wakacji, gdy po roku szkolnym można po prostu pobyć z innymi, bez żadnej presji i pośpiechu. Jest to niesamowity czas dla Boga, dla mnie, dla przyjaciół. CZYTAJ DALEJ »

Kasia D.

zaświadczamy      Autor: [ ] 0

Jadąc na Sercańskie Dni Młodych po raz drugi myślałam, że wiem czego się spodziewa. Spanie w namiotach, różnego rodzaju warsztaty, modlitwa. Jednak te SDM-y różniły się od poprzednich. Miniony rok wiele zmienił w moim życiu. Gdy siedziałam pod wiatą na powitaniu, z jednej strony cieszyłam się że tu jestem, a z drugiej zastanawiałam się, co tutaj robię. Jednak już po pierwszym dniu wiedziałam, że to będzie niezapomniany tydzień, który wniesie coś ważnego do mojego życia. Przypuszczenia te się sprawdziły.

Przez 6 dni uświadomiłam sobie, że Bóg kocha mnie mimo wszystko oraz, że ja muszę pokochać siebie, żeby móc obdarzyć miłością innych. Często miałam z tym problemy. Był taki cichutki głosik w głowie, który wytykał błędy. Mówił, że nie dam rady czegoś zrobi, że coś nie ma sensu, że przecież jestem na to za słaba. CZYTAJ DALEJ »

Frania S.

zaświadczamy      Autor: [ ] 0

Pamiętam, że jako dziecko zawsze marzyłam o uczestnictwie w SDM. Na początku pod wiatę jeździł mój starszy brat i opowiadał mi o Sercańskich Dniach Młodych. Kiedy byłam w odpowiednim wieku, zaczęłam się wahać, ale dzięki moim dwóm przyjaciółkom pojechałam i NIGDY nie żałowałam. Do dzisiaj pamiętam swój pierwszy SDM. Dzień w dzień padał, a wręcz lał deszcz. Mimo to byłam przeszczęśliwa, że jestem pod pliszczyńską wiatą! Poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi.

SDM to najlepsze rozpoczęcie wakacji. Każdego roku dzieje się co innego. Najbardziej podobają mi się uwielbienia. Wspaniały czas na wyciszenie, rozmowę z Bogiem, przemyślenia i przeanalizowanie swojego życia. CZYTAJ DALEJ »

Ewelina T.

zaświadczamy      Autor: [ ] 0

Moja „przygoda” z SDM-em zaczęła się od czuwania Sercańskiego w Stadnikach. To właśnie tam pierwszy raz usłyszałam o SDM-ie i spotkałam niesamowitych ludzi, dzięki którym ten pierwszy wyjazd do Pliszczyna był niezapomniany. Generalnie nie byłam w tamtym czasie osobą, która lubiła poznawać nowe osoby, rzeczy i miejsca, ale właśnie tam to wszystko się zmieniło.

Najpiękniejszymi punktami pobytu na SDM-ie są adoracje, szczególnie te połączone ze spowiedzią. To jest coś, czego nie da się opisać słowami. Większość z uczestników wychodzi ze łzami w oczach, ale tych łez nigdy nie żałuje. Tam zostawia się wszystko, każdy problem, złość smutek i żal, a Pan Jezus po prostu przychodzi i to zabiera. CZYTAJ DALEJ »

Bartek S.

zaświadczamy      Autor: [ ] 0

Świadectwo „człowieka z Pliszczyna”.

Jak zaczęła się moja przygoda z SDM? Trudne pytanie, bo to było hmm… Aż muszę znaleźć koszulkę… Była zielona… na pewno. Mam: XVIII SDM, 2011 rok, hasło „Błogosławieni miłosierni”… Pamiętam piękną, słoneczną czerwcową niedzielę. Po wieczornej Mszy św. miało się odbyć spotkanie pliszczyńskiej grupy na SDM-ie. Ja, „gimbus w całej okazałości”, po długich rozważaniach wsiadłem na swoja „srebrną strzałę” (motorower) i po kilku chwilach znalazłem się w okolicy wiaty, gdzie odbywało się spotkanie. Po tamtym spotkaniu (cytując ks. Jarka) „zacząłem haratać”. Codziennie (oprócz niedzieli) przychodziłem pomagać przy organizacji SDM. Zebrała się nas większa grupka. Uczyliśmy się wszystkiego, ale często nauka kończyła się na szczocie i zamiataniu. CZYTAJ DALEJ »

POWRÓT
MENU