Sercańskie Dni Młodych

Goście

SDM XIX      Autor: [ ] 0

abp Stanisław Budzik

Arcybiskup lubelski i Wielki Kanclerz KUL jest doktorem habilitowanym teologii, był profesorem nadzwyczajnym Papieskiej Akademii Teologii w Krakowie. Jest członkiem Rady Stałej KEP, Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i KEP, przewodniczącym Kościelnej Komisji Konkordatowej, przewodniczącym Rady Programowej KAI oraz członkiem Zespołu do rozmów z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym.

Urodził się 25 kwietnia 1952 w Łękawicy k. Tarnowa. Wyświęcony na kapłana został 29 maja 1977 r. przez bp. Jerzego Ablewicza. Po święceniach kapłańskich uzyskał doktorat z teologii w Innsbrucku w Austrii. Habilitował się na Wydziale Teologicznym Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie.
Był dyrektorem diecezjalnej Caritas, sekretarzem Komisji Episkopatu ds. Wydawnictw Katolickich, konsultorem Rady Episkopatu ds. Apostolstwa Świeckich, delegatem ds. Ruchu Światło-Życie, członkiem Rady Programowej tarnowskiego Radia Dobra Nowina, dyrektorem diecezjalnego wydawnictwa „Biblos”. Arcybiskup-nominat jest wybitnym znawcą współczesnej teologii dogmatycznej, autorem ponad stu artykułów oraz autorem, współautorem lub redaktorem kilkunastu książek. Przełożył też na język polski trzy dzieła słynnego teologa Hansa Urs von Balthasara.
Jest też miłośnikiem poezji – Staffa, Herberta i ks. Jana Twardowskiego; słucha muzyki poważnej (zwłaszcza Mozarta) jeździ na nartach, pływa, wędruje pieszo i na rowerze.

Arkadio rymuje od 12. roku życia, nagrał dwie solowe płyty „Zdolny do wszystkiego” i „Nikt nigdy”. Napisał ponad 200 utworów, nagrywał z raperami z całej Polski, bierze udział w bitwach freestylowych, zajął drugie miejsce w „Bitwie o Harlem” w 2010 r. w Warszawie. Jego teksty są przesłaniem, które będzie Was bujać na koncertach i inspirować do lepszego życia!

i

Misją MO-REcords jest inspirowanie klientów do rozwoju, odkrywanie ludzkiego potencjału i pobudzanie do działania w oparciu o wiarę i wartości chrześcijańskie.

Jako firma, która czerpie inspirację z nauki Kościoła Katolickiego, chcemy również zmieniać postrzeganie Chrześcijaństwa z mało atrakcyjnego i nudnego, na pełne pasji, charakteru i fascynacji.

Misję chcemy realizować poprzez wydawanie muzyki i audiobooków, a w przyszłości także filmów i książek oraz organizację koncertów, które oprócz przekazywanych wartości będą mocne, intrygujące, czasem kontrowersyjne.

mo-records

O ZESPOLE – Love Story –

Lejdis end Dżentelmens…
Na początek chwila zaskoczenia i wyjaśnienia, czyli 3 standardowe pytania, na które – o dziwo – znamy odpowiedzi…
1. Dlaczego nazywacie się Love Story?
Love Story? No tak, Love Story. Nazywamy się tak, ponieważ to, o czym śpiewamy i to o Kim śpiewamy zalicza się do najpiękniejszej historii miłości w dziejach wszechświata. Dodajmy jeszcze Słowa autorstwa Pawła Apostoła: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze są świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że nie należycie już do samych siebie? Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!”.
2. Czy to, co robicie [w domyśle „o czym śpiewacie”] to jakieś jaja?
Jak berety. Ostatnio zrozumieliśmy znaczenie tego porównania „jaja jak berety”.
3. Czy ludzie po koncertach mówią wam „Szczęść Boże”?
Nie. Ale kiedyś po koncercie dostaliśmy kwiaty i to było bardzo miłe. Myślimy, że fajnie jest dawać muzykom po koncertach kwiaty. Yo!

ARMIA DZIECI

Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus widząc to, oburzył się i rzekł do nich: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeskadzajcie im.” Mk 10,13-16

Postawa Jezusa wobec dzieci była inspiracją do powstania PROJEKTU ARMIA. Chcemy, żeby dzieci mogły uczestniczyć w organizowanych wydarzeniach chrześcijańskich. Aby to był dla nich czas wzrostu w wierze, czas kiedy jest głoszone dla nich Słowo Boże, a także czas nawiązywania relacji z rówieśnikami. Czujemy, że Bożym pragnieniem jest powołanie wielkiej Armii Dzieci, które będą wzrastać w łasce u Boga i ludzi. Psalmista wskazuje nam jeszcze większą rolę dzieci w życiu duchowym: „Usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę, by zniszczyć nieprzyjaciela i wroga” Ps 8,3. Proste, ale pełne mocy uwielbienie wznoszone przez dzieci otwiera niebo, burzy nasze mury, barykady i ograniczenia w modlitwie. Jesteśmy wdzięczni Bogu, że dzieci tak dużo nas uczą w relacji z Nim. Udzielamy im głosu i zaskakują nas jak potrafią słuchać Jezusa i jaką mają z Nim relację.

Armia Dzieci spotka się, by się bawić, budować przyjaźnie, uwielbiać Boga, odkrywać radość słuchania Słowa Bożego, przez bawienie się z NIM. Lubimy bawić się z Bogiem – jest świetnym towarzyszem gier i zabaw! Śpiewamy, gramy, tworzymy piosenki i scenki przybliżające nam dobroć Boga i przyjaźń Jezusa.

i na wcale nie koniec……..

mws

Z Marysią Krawczyk, liderką zespołu Małe Ważne Sprawy, rozmawia Katarzyna Jasińska

Czy to, że jesteś osobą wierzącą miało wpływ na kształt Twoich piosenek?
Oczywiście. Należałam kiedyś do oazy i przynależność do tego środowiska miała duży wpływ na piosenki o tematyce religijnej. Na przykład Pieśń mądrości powstawała w Groniu na rekolekcjach. Zresztą każdy utwór staram się przemodlić.

W jakim stylu tworzysz?
Piosenki są różne stylistycznie, bo na tym mi zależało. Każda z nich towarzyszyła mi w innej chwili i wyraża różne emocje. Przeważnie były to smutne okazje jak śmierć przyjaciela, która skłoniła mnie do wyśpiewania Psalmu 30. Jednak wbrew pozorom każda z nich niesie wiele nadziei. Tak to przynajmniej czuję. Stąd tytuł jednej z płyt – Nadzieja wyśpiewana.

Jak doszło do powstania waszego zespołu?
Poznaliśmy się trzy lata temu. Z Florkiem byliśmy razem na oazie, on jako uczestnik, a ja animator. Natomiast Tomka znam z duszpasterstwa akademickiego. Spotkaliśmy się miesiąc przed festiwalem studenckim w 2007 roku i od tego czasu razem muzykujemy. Dobrze się dogadujemy.

A skąd wasza nazwa – Małe Ważne Sprawy?
Chodziło nam o to, że nie tylko te wielkie światowe sprawy są ważne, ale że również te drobne wydarzenia z naszego życia mają wielką wagę. Nasze małe sprawy, czyli to, że się zakocham, że zdam egzamin, że spotka mnie śmierć przyjaciela. Ogólnie jest tak troszeczkę „Bożo”, ale nie chcę przestraszyć ludzi zbyt nachalnym mówieniem o sprawach religijnych. To jest taka cicha ewangelizacja. Są tu teksty religijne, które nie mówią o Bogu bezpośrednio. Jestem zamkniętym człowiekiem… Na przykład bałam się śpiewać na FAMIE, bo nie wiedziałam, jaki będzie odbiór moich religijnych piosenek.

ks. Marek Urban

– duszpasterz, były ojciec duchowny Seminarium, ksiadz diecezji lubelskiej. Rektor kościoła św. Ducha w Lublinie, odpowiedzialny za Centrum Duszpasterstwa Młodzieży w Lublinie – www.duch.lublin.pl. Człowiek wielkiego serca i przyjaciel młodych.

Grzegorz WACŁAW – Dziki

z życiorysu Dzikiego..

Pamiętam, jak kiedyś przyszedlem po wakacjach z dreadami do szkoły… Pamiętaj, że działo się to wszystko w takiej dziurze… W 1987 roku, to był prawdziwy kosmos… (śmiech). Babcie za mną krzyczały na targu: „,Diabol. diabol idzie!!!” I dyrektor, gdy zobaczył moją fryzurę, podbiegł do mnie i rzucił: „Synku, obetnij te włosy, Jarocin już się skończyl”. A ja na to z miejsca: „Panie dyrektorze, jeszcze Jazz Jamborec przede : mną. . .„ (śmiech). On miał taką strategię, że podbiegał do mnie, rzucał jakieś hasło i jak najszybciej uciekaŁ. Cała szkoła się z tego śmiała. Nigdy nic zdążyłem mu niczego powiedzieć, bo zawsze zdążył uciec. Pamiętam też nauczycielki z polskiego, które non stop wypytywały się: „A co to za ideologia? Dlaczego wy tak robicie?” Miałem wtedy w klasie tylko siedmiu chłopaków. Nie byli punkami, słuchali raczej muzyki dyskotekowej. ale byli świetni, stanowiliśmy bardzo dobraną paczkę. Straszni jąjcarze… Wówczas w Polsce panowała taka moda, że wszyscy tlenili sobie kosmyki włosów i stawiali je sobie „na cukier” do góry.

— Tak zwane „depeszki”…

— Właśnie. Nauczycielka z polskiego nie mogła tego ścierpieć i nawet gdy jej się udało nie powiedzieć niczego na początku lekcji, to w końcu zawsze wybuchała:

„Co to za włosy? Nie wytrzymam z wami dłużej!” I kiedyś dogadaliśmy się z kumplami. że w dniu, w którym miała być z polskiego klasówka, uliżemy się .„na wodę”, na boczek z gustownym przedziałkiem pośrodku. Tak też zrobiliśmy. Kobieta weszła do klasy i zbaraniała:

„Czy wyście zwariowali? Wyglądacie. jakby was krowa językiem przylizała”. Zadnej klasówki oczywiście nie było. Robiliśmy wtedy wiele takich śmiesznych i rzeczy.

POWRÓT
Ks. Jakub Kopystyński SCJ, moderator
Pliszczyn 78, 20-258 Lublin
telefon kontaktowy: 81 751 00 84 | e-mail: sdmrsm@sercanskie.pl
Duszpasterstwo RSM, nr rachunku bankowego: 84 1600 1462 1847 3641 5000 0015