Sercańskie Dni Młodych

Dzień piąty

SDM XV      Autor: [ ] 0

Jutrznię poprowadził ks. Grzegorz Ogorzałek. Po raz pierwszy padły słowa: „Sercańskie Dni Młodych dobiegają końca”. Łatwo jest żyć Chrystusem tutaj, natomiast trudniej wrócić do swojego środowiska i wcielać w relacje z innymi ludźmi to, czego się nauczyliśmy w Pliszczynie. Powinniśmy powoli zastanawiać się nad tym, co chcemy zmienić, z jakiego smutku powinniśmy wyjść, jak przerodzić nasze zasmucanie się w radość. Ks. Grzegorz zachęcał, abyśmy zawierzyli Sercu Pana Jezusa, Sercu, które jest źródłem miłosierdzia, pocieszenia.

Jak zwykle, po śniadaniu odbyła się konferencja. Wygłosił ją Ksiądz Prowincjał Tadeusz Michałek SCJ. Temat brzmiał – „Serce Jezusa, źródło wszelkiej pociechy”.

Ks. Tadeusz na początku mówił o zasmucaniu się. Żeby zrozumieć naturę smutku należy odkryć Boga, bo tylko On daje wszelką nadzieję. Bóg nie tylko daje nadzieję, ale i realizuje ją. Nie zawsze jednak chcemy „współpracować z Bogiem” i kiedy ogarnia nas smutek podejmujemy ucieczkę od niego, szukając pocieszenia w narkotykach, alkoholu, czy świecie seksu. Poszukujemy zrozumienia. Uciekając od smutku, nigdy nie uciekniemy od samych siebie, wręcz popadamy w jeszcze większą rozpacz. Wtedy dopiero uświadamiamy sobie, jak bardzo jesteśmy zależni od Boga i jak wiele posiadamy od Niego, że musimy zrekompensować Jego Sercu wyrządzone krzywdy.

W młodym życiu musi nadejść moment, w którym zastanowimy się nad tajemnicą swojego serca. Serca, które jest centrum mojego indywidualnego ja; jest miejscem gdzie mogę być sam na sam w rozważaniu ze Stwórcą; jest przestrzenią ducha i marzeń. Poznanie jego wołania jest kluczem do poznania swojego „teraz” i swojego „jutro”. Serce woła o miłość i radość, które są jego sensem.

Musimy sobie uświadomić rany naszego serca, które zadaje życie. Największą raną jest poczucie bezsensu i smutek, który Ksiądz Tadeusz nazwał „rakiem duszy”. Powodem tej choroby jest grzech, osamotnienie, ucieczka od Boga. Osoba, która nie jest zdrowa potrzebuje pomocy. Poszukuje jej u drugiego człowieka. Jednak ten nie jest w stanie jej pomóc, gdyż nie zna tajemnicy jej serca. Ponieważ serce jest indywidualnym darem od Boga, to należy zwrócić się w chorobie do Tego, Kto je stworzył i Kto je wciąż kocha. Kocha, takiego jakim jestem.

Ważne jest to, by odczytać swój smutek i ponownie oddać go Bogu. On pragnie uleczyć rany, wysłuchując naszych modlitw, które są wołaniem serca. Wydaje się nam, że Bóg nie słyszy naszych modlitw. Kiedy Mu powierzymy siebie w całej prawdzie swego serca, On z pewnością przyjdzie, by je uzdrowić.

Następnie uczestniczyliśmy we Mszy Św, której również przewodniczył ks. Tadeusz Michałek SCJ. Poprosił nas, abyśmy zadali sobie pytanie, w którym momencie swojej zbawczej misji Jezus najbardziej nas ukochał. Po czym zaproponował nam prześledzenie całej Ewangelii, ukazując, że na jej kartach spotykamy liczne przykłady dobroci Boga, różne rodzaje pocieszania, a przede wszystkim przykłady przyjmowania każdego człowieka takim, jakim jest. Bóg ukazuje się nam jako Ten, który ukochał, dopełnieniem tej miłości do człowieka jest zbawienie przez krzyż. W dramacie męki krzyżowej człowiek najbardziej zaniedbał Boga – Jezus na Golgocie był sam.

Ks. Prowincjał przypomniał nam, że tylko Serce Boga może ugasić nasze pragnienia, pokonać zło, grzech i śmierć. Od tajemnicy krzyża rozpoczęło się ponowne stworzenie świata i człowieka, przywrócenie panującej na początku miłości – Bóg dzieli się bogactwem wypływającym z Serca. Ks. Prowincjał zachęcał do starania się o pocieszenie, które ma swoje źródło w sercu Jezusa. Na koniec życzył nam, abyśmy wyjechali z SDM-u umocnieni autentyczną miłością, aby coś w nas drgnęło oraz zachęciło do zmiany. Chrystus jest źródłem nieustannego pocieszenia, jest motorem przemian, nadaje sens naszemu życiu, umacnia nas w drodze ku cywilizacji miłości.

Ks. Prowincjał serdecznie podziękował współbraciom za organizację Sercańskich Dni Młodych, uczestnikom za obecność na nich i chęć odnalezienia Pana w naszym życiu, za bycie blisko Niego. Szczególne podziękowania skierował do księży Józefa Golonki i Eugeniusza Kowalskiego, którzy od 1 lipca rozstają się z Pliszczynem. Zachęcił nas do tego, abyśmy nie bali się Chrystusa oraz zawierzyli Mu naszą młodość.

Po Mszy Świętej był obiad, a po nim tradycyjnie odbyły się warsztaty popołudniowe. W czasie ich trwania grupy kończyły swoje prace, nad którymi pracowały od początku SDM-u, by wieczorem zaprezentować się w czasie wieczornego podsumowania „Sami o sobie”.

Ostatnim gościem na SDM-ie był ks. Marek Bałwas, niepełnosprawny kapłan poruszający się na wózku. Na początku opowiedział nam o wydarzeniu, które zmieniło jego życie. Jako 15 chłopiec pracował przy budowie sanktuarium w Licheniu. Tam po raz pierwszy w życiu spotkał się z osobami niepełnosprawnymi, tam zrodziło się jego powołanie do kapłaństwa. W seminarium opiekował się sparaliżowanymi ludźmi, uczył się od nich cierpliwości i dzięki nim zaczął doceniać swoją sprawność fizyczną. Miał jednak trudne chwile, w których pytał Boga o sens cierpienia tych ludzi. Odpowiedź dawali mu sami niepełnosprawni: przez ten ogrom bólu Bóg pragnie, aby człowiek doceniał małe rzeczy, np. zwyczajną kąpiel w morzu. W 2003 roku uległ wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego został sparaliżowany od pasa w dół, stracił wszelkie czucie. Swoją tragedie przyjął spokojnie, nie był nią zaskoczony. Ks. Marek uważa, że Pan Bóg przygotował go do tego wydarzenia, za potwierdzenie uważa swój wiek, w którym doszło do wypadku – 33 lata. Podziękował Bogu za to, że pozostawił mu sprawną głowę i ręce – czyli to, co w „zawodzie” księdza jest najbardziej potrzebne. Najważniejsze jest otwarte serce i zaufanie do Pana. Przypomniał nam, że na Sercańskich Dniach Młodych nie znaleźliśmy się przypadkowo, być może w tej chwili nie widzimy sensu bycia tutaj, może przygniatają nas nasze problemy i smutek. Zachęcił nas do bycia radosnymi, ale podkreślił, że radość nie wypływa z nas samych, ale ma swoje źródło w Jezusie. Ks. Marek przyznał się, że gdy jego świat zawalił się, Pan uświadomił mu, że to dopiero początek jego drogi. Ks. Marek głęboko wierzy w Boga Pocieszyciela. Przyjechał do nas, aby pokazać nam Jezusa, który w nim żyje. Ostrzegał przed szatanem, który wiele miesza w naszym życiu. Tylko dobrem można go zwyciężyć.

W drugiej części konferencji ks. Marek bardzo dosłownie przekazał parę uwag na temat nie zmarnowania swojej młodości – wprost wytłumaczył dlaczego nie należy współżyć przed ślubem i jak łatwo można zaprzepaścić swoja młodość. Pouczył nas o tym, czym jest piekło, i na czym polega – to stan, z którego dusza widzi niebo i ma świadomość, że nigdy się tam nie dostanie. Zatem piekło polega na bólu z powodu nie oglądanie Boga. Pytał nas o to, czy zastanawialiśmy się nad swoim pogrzebem, kto stałby nad naszą trumną, co ludzie mówiliby o nas. Życzył nam, abyśmy postawiali po sobie miłość bez względu na to, gdzie jesteśmy i abyśmy po śmierci znaleźli się w niebie.

Kolejnym punktem w programie było podsumowanie „Sami o sobie”, na którym przedstawiciele każdych warsztatów zaprezentowali swoje SDM-owe prace i osiągnięcia.

Na początku spotkania został rozegrany mecz w piłce nożnej księża i siostry zakonne kontra uczestnicy SDM-u, w którym wygrali uczestnicy. Następnie zostały rozdane puchary i dyplomy dla drużyn sportowych, które zdobyły najwyższy wynik w czasie rozgrywek w piłce nożnej i siatkowej. W piłce nożnej I miejsce zdobyła drużyna z Lublina, II miejsce z Makowa, III miejsce z Dorohuczy oraz IV miejsce drużyna z Koszyc Małych. Natomiast w piłce siatkowej I miejsce zdobyła z Bełchatowa, II miejsce z Makowa, III miejsce z Kraśnika oraz IV miejsce Bieńkówka.

Po rozdanych nagrodach i wyróżnieniach Mudi (Ania Włodarska) wraz z chórem gospel zaprezentowali nam piosenki, których uczyli się śpiewać od poniedziałku.

Kolejne warsztaty reprezentowała Ania Kurkowska, były to zajęcia plastyczne. Ich tematem przewodnim były anioły. Grupa Ani lepiła je z gliny lub odlewała z gipsu i malowała farbkami.

Warsztaty taneczne, które wpisały się już w tradycję SDM-u, prowadziła pani Teresa Gajda, która całymi popołudniami uczyła nas podstawowych kroków takich tańców, jak samba, walc wiedeński, walc angielski, cza-cza i wiele innych.

Nowością w tym roku były zajęcia teatralne, które prowadziły osoby z Teatru ITP z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Grupa zaprezentowała się wystawiając scenkę, którą opracowali mając zaledwie 4 dni.

Stało się już tradycją, że ostatniego wieczoru odprawiane jest specjalne nabożeństwo podsumowujące temat SDMu. „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem on będą pocieszeni”, hasło dające nadzieję na lepsze jutro. Dlatego też, XV SDM kończymy trzyetapowym nabożeństwem pocieszenia, które poprowadził ks. Jarek Grzegorczyk. Nabożeństwo miało rozpocząć się o godzinie 21.00, ale ze względu na szalejącą burzę mieliśmy opóźnienie. Niemniej jednak nie pokrzyżowało to naszych planów, a samą burzę odczytaliśmy jako znak. W końcu po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. Po smutku zawsze przychodzi pocieszenie i radość.

Pierwsza część nabożeństwa opierała się na fragmencie z Ewangelii św. Jana. Pani Małgorzata Miszel, poprzez kilka zabaw, pomogła nam zrozumieć jak w prosty sposób możemy pocieszać. Cały sens w tym, by potrafić i chcieć zrozumieć drugą osobę.

„Bohaterami” kolejnej części nabożeństwa były małżeństwa. Po odczytaniu Słowa Bożego z listu do Efezjan jedna z par opowiedziała, w jaki sposób dokonuje się w ich małżeństwie pocieszenie. Następnie modliliśmy się o dobrych mężów i dobre żony, po czym każdy z nas otrzymał błogosławieństwo od małżeństw.

Trzeci etap opierał się na fragmencie z Apokalipsy św. Jana. W tej części nabożeństwa otrzymaliśmy specjalne błogosławieństwo od Sióstr zakonnych. Było to bardzo symboliczne. Siostry polewały wodą nasze dłonie, my otarliśmy nią nasze oczy, zaś siostry w tym czasie wymawiały słowa – „Niech Bóg otrze z twych oczu wszelką łzę”.

Na koniec tego pięknego nabożeństwa, został wystawiony Najświętszy Sakrament, przy którym modliliśmy się w ciszy. Natomiast po krótkiej adoracji dzień tradycyjnie zakończyliśmy bajką na dobranoc, którą opowiedział ks. Kazimierz Dadej. Jednak nie była to zwykła bajka, ponieważ nie miała określonego zakończenia, ono zależy od nas, od tego, czy będziemy chcieli się postarać zbliżyć do innych, rozdając wszystkim wokół nas „ciepłe i puchate” uściski.

POWRÓT
Ks. Jakub Kopystyński SCJ, moderator
Pliszczyn 78, 20-258 Lublin
telefon kontaktowy: 81 751 00 84 | e-mail: sdmrsm@sercanskie.pl
Duszpasterstwo RSM, nr rachunku bankowego: 84 1600 1462 1847 3641 5000 0015