Sercańskie Dni Młodych

Dzień drugi

SDM XV      Autor: [ ] 0

Drugi dzień SDM-u rozpoczął się „niespodziewaną” pobudką o godz. 7.00. Po tradycyjnych porannych obrzędach – wypełzanie ze śpiworów, mycia się i gimnastykowania, już o godzinie 8.00 zgromadziliśmy się pod wiatą na jutrzni. Modlitwy poranne prowadził ks. Krzysztof Napora SCJ, który wprowadził nas w temat dnia: „O zasmuceniu się nad sobą”.

Po śniadaniu mieliśmy chwilę oddechu, by później wysłuchać konferencji ks. Wiesława Błaszczaka, który jest psychologiem i psychoterapeutą. Temat konferencji dotyczył poczucia winy i świadomości grzechu. Ks. Wiesław zwrócił uwagę na to, że każdy z nas kieruje się jakimiś prawami. Często te prawa wyznaczamy sobie sami. Nasze spojrzenie na życie i pogląd na wiele spraw rozwarstwił na trzy etapy, porównując nas do przysłowiowego Jasia.

W pierwszym etapie mały Jaś dzieli rzeczy na przyjemne i nieprzyjemne, w następnym młody Janek patrzy już pod kątem tego, co lubi i tego, czego nie lubi. A jako dojrzały człowiek, Jan rozpatruje wszystko w kategorii dobrego i niedobrego. To właśnie są nasze ludzkie i przyziemne prawa. Natomiast Prawo Boże dotyczy tego, co dobre i złe, a dane nam zostało od Pana w formie Dekalogu. Powinniśmy je przestrzegać by osiągnąć szczęście. Jednak jesteśmy tylko ludźmi…

Ważne jest, by mieć świadomość swojego grzechu, aby móc się od niego uwolnić. Do takiej wolności jest tylko 5 kroków, czyli 5 warunków dobrej spowiedzi: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, spowiedź szczera oraz zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Nie wolno nam kierować się jedynie własnymi prawami, bo nigdy nie osiągniemy prawdziwej wolności i szczęścia. Po konferencji nadszedł czas na Eucharystię. Mszy Świętej przewodniczył ks. Stanisław Mieszczak SCJ, który przybliżył nam sylwetkę św. Małgorzaty Marii Alacoque. Pokrótce przedstawił nam jej życie i historię powołania. Ks. Stanisław wprowadził nas w klimat wieczornego nabożeństwa, które częścią było oddanie hołdu relikwiom św. Małgorzaty Marii. Tradycyjnie w przerwie poobiedniej odbyły się warsztaty: sportowe, taneczne, gospel, psychologiczne, plastyczne oraz wprowadzone w tym roku warsztaty teatralne.

Naszym popołudniowym gościem był Jan Mela, młody człowiek, który powiedział nam, że warto wierzyć w marzenia, pozwolić na to, aby mogły się zrealizować. 6 lat temu uległ poważnemu wypadkowi w wyniku porażenia prądem. Podczas burzy schronił się do transformatora znajdującego się na placu zabaw (tylko pozornie to miejsce okazało się bezpieczne). Stracił prawą rękę i nogę. 6 lat temu to wydarzenie było dla niego trudne, tragiczne, po tym jego życie się załamało, okazało się pozbawione radości. Jego największy ból polegał na tym, że nie mógł być już samodzielny, miał 14 lat i musiał sprostać swojej niepełnosprawności. Leżał przez 3 miesiące w pustej, szpitalnej sali, przyjął za naczelną zasadę swojego życia słowa: „Nie planuję swojego życia, ponieważ żaden plan się nie uda”. Jasiek uważa, że trzeba brać co życie nam daje i pogodnie to przyjmować.

Gdy przebywał w szpitalu, jego rodzice zapraszali do niego różne osoby. W ten sposób w życiu Jaśka pojawił się jego wielki autorytet Marek Kamiński, słynny zdobywca między innymi Bieguna Północnego i Południowego. Marek zaproponował mu wspólną wyprawę na Biegun Północny. Początkowo nie wierzył, że jest to możliwe. Był rozdarty: z jednej strony mogło się spełnić jego wielkie marzenie, z drugiej przygniatała go szara rzeczywistość, czyli gigantyczne koszta tej wyprawy i słaba kondycja fizyczna. Podkreślał, że nie wolno od razu rezygnować z wyzwania. Od momentu spotkania do wyprawy minął rok, w którym Jasiek musiał sprostać trzem problemom. Po pierwsze praca nad kondycja fizyczną, po drugie zbieranie funduszy i szukanie sponsorów, po trzecie sprostanie barierom mentalnym- ludziom, którzy mówili, że wyprawa jest bezsensu. Ten trzeci problem okazał się najtrudniejszy. Najwięcej jest barier w naszej głowie, sami stwarzamy sobie najwięcej problemów.

Jasiek uważa, że nie trzeba układać życia, tak aby było jak najspokojniejsze. Według niego nie droga jest najważniejsza, ale cel, jaki nadaje sens drodze. Jasiek przekonywał nas, że warto stawiać sobie wyzwania, marzenia, cele do osiągnięcia, bo to dodaje naszemu życiu kolorów, sprawia, że jest ono atrakcyjniejsze, ciekawsze. Jasiek uznaje, że nie warto robić rozgraniczeń między realnym życiem a abstrakcyjnymi marzeniami. Jego wyprawa z Markiem Kamińskim jest tego najlepszym dowodem. Właśnie Marek nauczył go, że warto iść tam gdzie się chce iść. Janek powtarzał nam, że w jego życiu najważniejsi są ludzie, których spotyka, bo oni zostawiają mu cząstkę siebie. Jasiek odpowiadał także na pytania uczestników, wśród których ktoś zapytał o największą barierę, którą przyszło mu pokonać. Nasz gość uznał swoje życie za wielkie schody, uważa, że nie może się ich bać, ale zdobywać je powoli i cierpliwie. Jako osoba niepełnosprawna musiał nauczyć się żyć od nowa, zaakceptować swoją zależność od innych osób, pokonać wstyd. Opowiadał o tym, jak po wypadku było mu ciężko chodzić na basen. Zaczynał od zostawania po godzinach, gdy nie było nikogo oprócz niego na pływalni. Dopiero z czasem zaczął normalnie przychodzić na basen, przestał przejmować się ciekawskim wzrokiem innych. Jasiek został zapytany także o swoje chwile zwątpienia, o to, czy postawił Panu Bogu pytanie „Dlaczego?”. Swój wypadek starał się przyjąć z pokorą, ufając, że to ma jakiś sens, że dzięki temu coś odkryje w swoim życiu, coś czego wcześniej nie zauważył. Porównał życie do wędrówki po cienkiej linie nad przepaścią – tylko Bóg wie, jak nas przez tą trudną ścieżkę przeprowadzić.

Ten dzień zakończył się sakramentem pojednania. Nabożeństwo poprowadził ks. Marek Iwański SCJ. Przypomniał nam, że grzech odbiera radość życia, jest chorobą duszy przynoszącą cierpienie. Uświadomił nam, że jesteśmy jak ewangeliczni chromi zanurzani przez Jezusa w sadzawce, czyli miłosiernym sercu Boga. Od tego zanurzenia może rozpocząć się nowe życie. Ks. Marek zaproponował nam, abyśmy zastanowili się, jakie jest nasze serce, jaki paraliż je dotyka, co w naszym życiu można było poukładać inaczej. Nasze rozterki oddaliśmy przebaczającemu Jezusowi, od dziś rozpoczęliśmy żyć na nowo, żyć lepiej.

Na zakończenie adoracji oddaliśmy cześć relikwiom św. Marii Małgorzaty Alacoque.
Przed pójściem spać usłyszeliśmy bajkę, opowiedzianą przez ks. Kazimierza Dadeja SCJ.

POWRÓT
Ks. Jakub Kopystyński SCJ, moderator
Pliszczyn 78, 20-258 Lublin
telefon kontaktowy: 81 751 00 84 | e-mail: sdmrsm@sercanskie.pl
Duszpasterstwo RSM, nr rachunku bankowego: 84 1600 1462 1847 3641 5000 0015