Sercańskie Dni Młodych

Dzień czwarty

SDM XV      Autor: [ ] 0

Podczas porannej jutrzni ks. Grzegorz Różyło wprowadził nas do dzisiejszego tematu „O pocieszaniu świata”. Pouczał, że człowiek, choć często doświadcza cierpienia, jest powołany do radości i wolności. Swoje życie powinien przeżyć jak najlepiej, pamiętając o tym, że nigdy nie jest za późno, aby zwrócić się do Boga.

Przytoczył nam słowa z książki „Oscar i Pani Róża”. Tytułowy bohater jest małym chłopcem, umierającym na białaczkę. Dzięki Pani Róży zaczyna pisać listy do Pana Boga. Na początku ciężko mu pisać do kogoś, kogo nie zna, z czasem z dziecięcą prostotą opowiada Panu Bogu o swoich problemach. Każdego dnia staje się starszy o 10 lat, aby nie zmarnować swojego czasu. Umiera gdy ma 100 lat. Jego listy przeradzają się w modlitwę. Ks. Grzegorz uznał modlitwę za najważniejszą w naszym życiu, dzięki niej przyczyniamy się do „pocieszania świata”.

Po śniadaniu odbyła się konferencja, którą wygłosił Franciszek Kucharczak. Tematem było „a jednak dobro…” Pan Franciszek podkreślił kwestię dobra w świecie. Świat jest dobry, bo stworzył go sam Bóg, a wszystko, co stworzył Bóg, jest dobre.

Człowiek kieruje się według własnych zasad i przez to nie zawsze czyni dobro. Nie zawsze też postępuje zgodnie z wolą Bożą, dlatego często wyrządza sobie krzywdę, choć czasami robi to nieświadomie.

Pan Franciszek, dając swoje świadectwo, porównał relację człowieka z Bogiem do relacji syn – ojciec. W takiej relacji ojciec wie, co jest najlepsze dla swojego dziecka i robi wszystko, by nie działa mu się żadna krzywda. Natomiast dziecko ma inne pojęcie dobra i robi to, co jest dla niego przyjemne. Zupełnie tak, jak człowiek.

Wiedza człowieka na temat świata jest niewielka, dlatego sami często się unieszczęśliwiamy. Świat ze wszystkich stron krzyczy do nas – „musisz sobie sam poradzić!”. Nawet, jeśli nam się wydaje, że jesteśmy w stanie sami coś zdziałać, to jest to tylko złudne przekonanie. Sami nie osiągniemy dobra, bo tylko Bóg wie, co jest dla nas najlepsze. Jeżeli chcemy tego, co Bóg chce od nas to możemy być pewni, że jest to dobre. Wcześniej jednak musimy bezgranicznie zaufać Panu Bogu, bo na tym polega nasze dobro.

Mówiąc o zaufaniu Pan Franciszek powołał się na matkę w błogosławionym stanie, której płód był zagrożony. Lekarze nie widzieli szansy na ocalenie jej dziecka, dlatego wydali zaświadczenie umożliwiające jego uśmiercenie. Załamana matka szukała pocieszenia wśród najbliższych. W końcu otrzymała radę, by zaufała Matce Bożej i zawierzyła jej życie swojego dziecka. Tak też zrobiła. Matka Boża objawiła się kobiecie we śnie, zostawiając ślad swojej dłoni na brzuchy kobiety. Ta natomiast, pełna nadziei, uchroniła swoje dziecko od śmierci aborcyjnej. Jednak Stwórca miał już dla nich obojga Boży Plan. Wiedział najlepiej, co jest dobre dla matki, pomimo że ta początkowo nie rozumiała tego dobra, myśląc jedynie o dziecku. Niestety dziecko nie przeżyło, za to kobieta do końca została matką, a nie stając się morderczynią.

Przed południem odbyła się praca w grupach. Zastanawialiśmy się nad tym, co oznacza smutek. On, jak każde uczucie nie jest ani dobry ani zły – jest tylko sygnałem, że coś w nas, wokół nas nie jest w porządku, że coś rani, boli. Na małych kartkach napisaliśmy przyczynę swojego życiowego smutku, wśród nich pojawiły się tragiczne przeżycia, np. śmierć bliskiej osoby, alkoholizm taty, utrata przyjaciela. Nasze smutki wpisywaliśmy do serca, widząc je wszystkie, szukaliśmy wspólnych cech ludzi smutnych. Błogosławieni smutni, to znaczy doświadczający ludzkiej biedy, wrażliwi na innych, kochający innych, zasmuceni swoimi pomyłkami, oczekujący zmiany na lepsze. Staraliśmy się znaleźć pewne dobro, które wypływa ze smutku, jakąś naukę dla nas. Uświadomiliśmy sobie, że sytuacje trudne nie pojawiają się w naszym życiu przypadkowo, nie możemy zostać na poziomie rozpaczy, złości, powinniśmy raczej stawiać sobie pytanie o to, co Pan Bóg chce nam pokazać przez takie zdarzenie, jakiej zmiany w nas oczekuje.

Nasze świętowanie i wychodzenie ze smutku rozpoczęła Msza Św. Prymicyjna księży Adama Pawlaka SCJ i Pawła Tomaszewskiego. Nasi Neoprezbiterzy są od lat związani z Sercańskimi Dniami Młodych, przyjeżdżali do Pliszczyna jako uczestnicy, potem klerycy i od dziś będą się tutaj pojawiać jako kapłani. Kazanie, a raczej życzenia wygłosił ks. Kazimierz Dadej SCJ.

Na początku nawiązał do świeżości padającego deszczu, świeżości, nowości młodych księży, odnowienia, jakie dokonuje się poprzez początek tej posługi w Kościele. Opatrznościowo młodzi kapłani wybrali ten sam cytat na obrazek prymicyjny: „Trzeba, by On wzrastał, a ja żebym się umniejszał” (J 3, 30). Ks. Kazimierz poprosił nas o złożenie życzeń naszym Prymicjantom, wśród wielu ciepłych słów, młodzi Księża usłyszeli życzenia wytrwałości w powołaniu, nie przeszkadzania Panu Bogu, pozwolenie na to, aby działał. Następnie ks. Kazimierz zapytał nas o to, czego oczekujemy od neoprezbiterów. Przede wszystkim chcielibyśmy, aby mieli czas dla młodzieży, aby wymagali od siebie i od nas, aby byli cierpliwi, aby zawsze cieszyli się z przywileju udzielania sakramentów. Ks. Kazimierz przedstawił nam lęki młodych kapłanów (wcześniej poprosił ich o spisanie swoich niepokojów), pojawiły się wśród nich obawy dotyczące spowiadania ludzi, jednania ich z Bogiem, boją się także zagubienia w nadmiernej działalności. Pragną stać się drogowskazami prowadzącymi do Pana, łączyć a nie dzielić, dobrze współpracować z ludźmi i mieć dobrego proboszcza, od którego można się wiele nauczyć. Ks. Kazimierz poprosił Neoprezbiterów, aby nie przestawali być ludźmi przyodzianymi w chrześcijaństwo zwieńczone kapłaństwem, aby ich ręce były zawsze gotowe do błogosławieństwa a nigdy nie opadały w geście rezygnacji. Modlitwa jest największym prezentem, jaki możemy podarować młodym kapłanom. Ks. Kazimierz przypomniał, że zostali oni wezwani na żniwo – do roboty, prymicje są dopiero początkiem drogi, którą wybrali.

Po Mszy Św. rozpoczęło się wesele prymicyjne, na którym zagrał zespół Siewcy Lednicy. Podczas Święta Radości ogłoszone zostały wyniki loterii fantowej – kupując jeden los mogliśmy wesprzeć Fundację Ojca Dehona. Szczęśliwcy odebrali nagrody, między innymi plecaki, książki, krzyże sercańskie, piłki, kubki, nagrodą główną był rower, który trafił do uczestniczki z Węglówki. Na zakończenie szaleliśmy na dyskotece poprowadzonej przez Panią Teresę Gajdę, która prowadzi warsztaty taneczne na SDM-ie.

Dzień zakończyliśmy piękną bajką na dobranoc.

POWRÓT
Ks. Jakub Kopystyński SCJ, moderator
Pliszczyn 78, 20-258 Lublin
telefon kontaktowy: 81 751 00 84 | e-mail: sdmrsm@sercanskie.pl
Duszpasterstwo RSM, nr rachunku bankowego: 84 1600 1462 1847 3641 5000 0015