Sercańskie Dni Młodych

Hania Cz.

zaświadczamy      Autor: [ ] 0

Leżę właściwie na ziemi. Pod plecami mam niewygodne zgrubienie, które mnie gniecie. Stopy jak dwie bryły lodu. Między mną a rozgwieżdżonym niebem jest tylko cienka warstwa rzekomo nieprzemakalnego materiału. Ale jest coś, co sprawia, że to wszystko jest wspaniałe – to niebo, to pliszczyńskie niebo. A powód, dla którego tu jestem, jest prosty – trwają właśnie Sercańskie Dni Młodych. Powód, dla którego jeszcze bardziej każdy czeka na wakacje.

Co roku, koło Lublina, w Pliszczynie pole namiotowe Sercanów powoli zapełnia się kolorowymi namiotami z różnych części Polski, a nawet spoza jej granic. Pod każdym z tych namiotów młodzi ludzie, którzy przyjechali tu przeżyć największą przygodę lata. I to z kimś, komu tak bardzo na nas zależy – z pliszczyńskim, uśmiechniętym Jezusem.

To naprawdę robi wrażenie, gdy wszyscy ludzie z podniesionymi rękami i z sercami pełnymi radości wyznają swoją wiarę, a wieczorem w ciszy zakłócanej tylko brzęczeniem komarów, z wilgotnymi oczami przystępują do spowiedzi. Rozmawiają, dyskutują, spotykają się i uczą się życia zgodnego z Ewangelią. A żeby poznać tych ludzi lepiej, trzeba tylko… pójść pod prysznic. A raczej ustawić się w kolejce do niego, bo tam najczęściej, w czasie oczekiwania na swoją kolej, zawiera się nowe znajomości. Albo można zrobić to na koncercie, których w czasie tych sześciu dni jest bez liku. Oprócz uczestników, spotkać można tu także ciekawe osoby, które przybyły do Pliszczyna, by podzielić się swoim doświadczeniem, by rozpalić na nowo miłość, nadzieję i wiarę podczas konferencji, spotkań czy warsztatów. W porze obiadowej każdy z uczestników może liczyć na jedną z pożywnych zup przygotowanych przez miejscowych. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Pliszczyn to wyjątkowe miejsce. Tutaj zakonnice i zakonnicy tańczą noga w nogę i ręka w rękę z młodymi, a gdy tego potrzebujesz, siadają z tobą sam na sam i są gotowi, żeby cię wysłuchać i wesprze. To wspólnota, z której płynie modlitwa o tak potrzebny dla świata pokój, dla chrześcijan i dla wszystkich innych. To miejsce, gdzie radość sięga zenitu, gdzie możesz doładować akumulatory na cały następny rok.

Oprócz koncertów, filmowych pokazów i różnorodnych warsztatów (od muzycznych, poprzez teatralne do sportowych) jest oczywiście część poświęcona Temu, który nas tam co roku gromadzi. Ta część najbardziej pozostaje mi w pamięci. Każdy dzień rozpoczynany jutrznią, z Eucharystią w centrum – a kończymy wieczornym czuwaniem. Podczas jednego z takich czuwań, prowadzący je ksiądz zaczął od słów: „Jezus tu jest. Nie może Go tu nie by, przecież obiecał.” I to zdanie wyryło mi się głęboko w sercu. „Przecież obiecał”, więc będzie i na następnych SDM-ach i za rok, i za dwa lata. Będzie zawsze, będzie na co dzień, szczególnie tam, „Gdzie dwóch albo trzech spotyka się w imię moje”. Czyli między innymi w Pliszczynie, na Sercańskich Dniach Młodych. Dobrze by było, żeby jak najwięcej z nas też się tam znalazło. Odpowiedziało na Jego zaproszenie i poświęciło mu swój wakacyjny czas. Pod pliszczyńską wiatą dla nikogo nie zabraknie miejsca.

Hania Cz.

POWRÓT
Ks. Jakub Kopystyński SCJ, moderator
Pliszczyn 78, 20-258 Lublin
telefon kontaktowy: 81 751 00 84 | e-mail: sdmrsm@sercanskie.pl
Duszpasterstwo RSM, nr rachunku bankowego: 84 1600 1462 1847 3641 5000 0015