Sercańskie Dni Młodych

Alicja G.

zaświadczamy      Autor: [ ] 0

Moja przygoda z RSM-em zaczęła się 5 lat temu, kiedy w mojej parafii pojawił się nowy kapłan, Sercanin. Pochodzę z parafii sercańskiej, a mimo to nie znałam charyzmatu Sercanów. Byłam blisko kościoła i angażowałam się w życie parafialne – przynajmniej tak mi się wydawało.

Skończyłam gimnazjum, zaczął się nowy etap w moim życiu. Nowa szkoła, nowe znajomości, nowe spojrzenie na świat. Sercański ksiądz zaprosił młodzież na spotkanie… „Ryzyk-fizyk”, postanowiliśmy pójść. Na spotkaniu ksiądz opowiadał nam o Sercanach, formacji RSM, ale przede wszystkim o założycielu, ojcu Dehonie. Jak na pierwszy raz było całkiem nieźle, więc uznałam – dlaczego nie? To był rok 2011, wtedy pierwszy raz uczestniczyłam w jesiennym czuwaniu na Florynce. Jesienią odbył się zjazd młodzieży RSM w Koszycach Małych. Pojechałam z ciekawości. To wydarzenie totalnie zmieniło moje życie. Poznałam mnóstwo fajnych ludzi z różnych części Polski – byli tak otwarci na każdego, ich uśmiech zarażał pozytywną energią. Jednak największe wrażenie zrobiła na mnie kaplica w domu rekolekcyjnym. Mogłam w niej siedzieć dniami i nocami. Moje serce coraz silniej podążało w kierunku charyzmatu Ojca Dehona.

Po kilku miesiącach formacji, ksiądz zorganizował wyjazd na XIX Sercańskie Dni Młodych. To był mój pierwszy udział w SDM. Zaczęłam patrzeć na Boga z innej perspektywy – jak na miłującego Tatusia, a nie Ojca, który karze… Na SDM był czas na rozmowę, rozrywkę – ale przede wszystkim na modlitwę pod wiatą czy w kaplicy. Wspomnienia z SDM-u pozwalają przetrwać ciężkie momenty życia, których przecież nie brakuje. W moim życiu także nastąpiła wielka próba i wydarzenia, które wywróciły mi świat „do góry nogami”. Dwa lata temu straciłam życiową pasję – sport. Jeden błąd lekarza i mój kręgosłup został poważnie uszkodzony. Marzenia przepadły. Nie widziałam w niczym sensu, bo zostało mi odebrane to, co kochałam. Ludzie z RSM byli obok, dawali mi nadzieję. Zaczęłam powoli wracać do normalności i godzić się ze stratą. Pojawiła się chwilowa poprawa, ale potem wystąpiły kolejne komplikacje. Chciałam zrezygnować z walki, bo ta walka nie miała dla mnie sensu. Pewnego wieczoru zamiast modlitwy, poleciały skargi do Boga i pełne żalu pytania „dlaczego to wszystko się dzieje”? Przede mną matura, studia, poważne decyzje – i co z tego, skoro nie mogę nawet wejść po schodach czy wsiąść na rower? W nocy przyśnił mi się Jan Paweł II. Zapytałam Go o RSM, a On mi odpowiedział: „Sercanów mam głęboko w sercu…”. To był przełom, obudziłam się z chęcią walki. Miałam motywację, by się podnieść i iść dalej. Wiedziałam, że nie idę sama!

Ktoś zapyta: „po co Ci to wszystko?”… Odpowiedź jest tylko jedna. Na SDM po prostu trzeba pojechać, potem już niczego nie trzeba tłumaczy. Sercańskie Dni Młodych to czas, gdy zapomina się o bólu dnia codziennego, o problemach. To czas, gdy pod wiatą jesteśmy ze sobą złączeni więzami dehoniańskimi, gdzie każdy jest dla siebie bratem i siostrą. To czas przebaczenia – innym, ale przede wszystkim samemu sobie. SDM to nie tylko namioty, obiadki, konferencje, świadectwa, koncerty, kolejki w łazienkach. To czas, który dostajesz od Boga „w gratisie” za to, że miałeś odwagę przyjechać. Czas, w którym każda osoba doświadcza, że jest przez Niego kochana! Księża Sercanie są dla każdego, w każdym czasie i o każdej porze. Widzą to, czego my nie widzimy i wiedzą, co jest dla nas najlepsze! Twórzmy wspólnoty RSM w swoich parafiach. Tam wszystko się zaczyna! Jednoczmy się i rozwijajmy dzieło Boże na wzór Ojca Leona.

Módlmy się za opiekunów RSM-owskich, którzy nas prowadzą i dzięki którym stajemy się lepsi każdego dnia. Bez nich bylibyśmy słabi… Na SDM-ie byłam 4 razy i mam nadzieję, że już w czerwcu spotkamy się kolejny raz. W górę serca!

Alicja G.

POWRÓT
Ks. Jakub Kopystyński SCJ, moderator
Pliszczyn 78, 20-258 Lublin
telefon kontaktowy: 81 751 00 84 | e-mail: sdmrsm@sercanskie.pl
Duszpasterstwo RSM, nr rachunku bankowego: 84 1600 1462 1847 3641 5000 0015