Sercańskie Dni Młodych

4 Dzień SDM-u

SDM XIV      Autor: [ ] 0

Nabożeństwu rozpoczynającemu kolejny dzień SDM-u przewodniczył ks. Bartłomiej Król SCJ. Nawiązał do hasła dnia, które brzmiało dzisiaj: „Czym się dzielić?” Przytoczył słowa piosenek: „Niewiele ci mogę dać…”, „Mniej niż zero”. Tak bowiem może wyglądać życie człowieka, który uważa, że nie ma się czym dzielić z innymi. Podkreślił, że chciałby, aby wszyscy od dzisiaj wiedzieli, że mogą dać bardzo dużo. Zwrócił uwagę na Eucharystię i na potrzebę odkrycia w niej źródła dawania. Drugiemu człowiekowi możemy ofiarować wiele: to, czym żyjemy, to, co radosne. Warto dzielić się też tym, co smutne, marne, w myśl pieśni: „Wszystko Tobie oddać pragnę”.

Kolejnym punktem dnia była konferencja ks. Piotra Pawlukiewicza, której tytuł brzmiał następująco: „Chcieć znaczy móc”. Temat ten jest modny, często mówimy, że chcemy coś zrobić, chcemy, ale nie możemy, dlatego nie osiągamy tego, co chcemy. „Chcemy” to sprawa tajemnicza, ponieważ ludzie często nie wiedzą czego chcą. Jezus patrzy w głąb serca i widzi jak bardzo jest zaśmiecone, a pod warstwą niepotrzebnych rzeczy znajdują się nasze prawdziwe pragnienia. Bóg czasami miesza nam w sercach, po to, aby pragnienia ukryte na jego dnie ujrzały światło dzienne. Dlatego też należy przyjąć każdy kryzys, żeby zrozumieć siebie. Ilustrując tą prawdę powiedział, że nie wysiada się, kiedy pociąg przejeżdża przez tunel. Życie jest tajemnicą, świat nie jest takim jakim go widzimy. Mnóstwo rzeczy jest poukrywane. To Chrystus daje nam światło, by odkryć te tajemnice. Do odkrycia swojej tajemnicy zachęca nas Bóg, a prowadzą do tego pragnienia. Kto nie ma pragnień, ten jest stracony, zamyka się we własnym więzieniu. Pewne grzechy najpierw człowieka przerażają, później można się do nich przyzwyczaić, w końcu wchodzą w nawyk. Problem polega na tym, że trzeba samemu zapragnąć się z niego uwolnić. Mówił nam, że chrześcijanin to człowiek szalony, powinien wyjść na środek, a nie chować się. Często nie bronimy się przed przyzwyczajeniami, w których żyjemy. Należy wyjść poza rzeczywistość, w której żyjemy i w której jest nam źle. Podkreślał, ze Bóg chce, abyśmy dużo pragnęli. Kościół ma nas rozwijać a nie paraliżować. Pan Jezus nie gniewa się na tych, którzy pragną gwałtownie, czego przykładem jest księga Jeremiasza, w której tytułowy Jeremiasz kłóci się z Bogiem. Trzeba wyrzucić z siebie cały bunt, żeby się oczyścić i wyjść z serca prawdziwym. Bóg kocha tych, którzy są z Nim szczerzy. Chrześcijaństwo powinno rozwijać i ożywiać człowieka. Ks. Pawlukiewicz podzielił ludzi na kwiaty cięte i doniczkowe i zaznaczył, że chrześcijanin, to człowiek zasadzony w doniczce Pana Jezusa, czyli taki, w którym ciągle pulsuje życie. Jako przykład podał papieża Jana Pawła II i Maksymiliana Kolbe. Poruszył też zagadnienie różnicy pomiędzy kobiecością a męskością. Mężczyzna został stworzony, gdy świat był jeszcze dziki, potrzebował walki, dlatego ważna jest dla niego siła. Kobieta zaś została stworzona jako udekorowanie ogrodu Eden, dlatego najważniejsze dla niej jest piękno, szczególnie duchowe. Kobiety swym pięknem mają poruszyć świat. Każdy człowiek ma na dnie serca imię. Zaznaczył, że każdemu człowiekowi potrzebna jest inicjacja na kobietę i mężczyznę, żeby je odkryć i dowiedzieć się, kim się jest. Z tego wynika szczególna rola, jaką odgrywają dla siebie mężczyźni i kobiety. Kobieta swym pięknem ma wzbudzać dzielność mężczyzny, ten zaś ma być jej ochroniarzem.

Kobiety są stworzone do roli matek, dlatego mają być piękne i delikatne, a mężczyźni mają być ojcami i dlatego powinna charakteryzować ich siła i dzielność. Dzisiejszy świat próbuje odwrócić role. Podsumowując zachęcił, aby otworzyć przed Bogiem swoje serce i pozwolić Mu na to, aby zmienił nam imię, nazywając swoim dzieckiem, choćby miał nas wcześniej zranić. Na zakończenie odpowiedział na zadawane przez nas pytania.

Podczas dzisiejszej Mszy Świętej kazanie wygłosił ks. Janusz Burkat SCJ. Rozpoczął od pytania: kto chce dostać 50 zł i dał je pierwszej osobie, która się zgłosiła. Zrobił to, żeby pokazać dzielenie się. Często dzielimy się z innymi, choć czasami odbywa się to nieświadomie. Dawanie według niego polega na tym, że najpierw dostrzegam, że coś posiadam, następnie, że ktoś tego potrzebuje, w rezultacie podejmuję decyzję o podzieleniu się. Postawił pytanie: „gdzie tkwi źródło tego, że możemy się podzielić, że oddajemy coś swojego za nic”. Wyjaśnił, że Pan Bóg nas takimi wymyślił, że uczestniczymy w naturze Boga i dlatego skoro Pan Bóg daje, to i my powinniśmy to robić. Podkreśli, że Bóg to esencja dobra i doskonałości, co oznacza, że jeśli daje, to nie ubywa mu dobra, człowiek zaś ma ograniczoną ilość dóbr materialnych. Zaznaczył wszakże, że mamy nieograniczoną możliwość dzielenia się dobrami duchowymi. Jesteśmy wezwani do tego, by dzielić się zarówno dobrami materialnymi, jak i duchowymi. Na koniec podkreślił, że każdy powinien nieustannie zadawać sobie pytania zawarte w naszej piosence roku: „Być czy mieć? Ciało czy duch? Dzielić się, czy samym być?” i pamiętać, że nie wolno nam pozostawać samotnymi i reprezentującymi zło, jak szatan.

Czas świadectwa poświęcony był dzisiaj poświęcony spotkaniu z Katarzyną Łaniewską, znaną jako Babcia Józia z serialu „Plebania” oraz z programu „Ziarno”. Powiedziała nam, że uważa się za „potrójną” babcię: tą z „Plebanii”, z „Ziarna” i własnych wnuków: Marka i Mateusza. Od 52 lat jest aktorką teatrów warszawskich. Występowała w Teatrze Polskim, Teatrze Dramatycznym, Teatrze Narodowym. Wyraziła ona radość z tego, że tak wiele młodych osób zgromadziło się na SDM-ie i, że mogła do nas przyjechać. Odpowiadając na nasze pytania opowiedziała o swej młodości, początkach pracy w teatrze, o roli Kościoła w jej życiu, szczególnie w okresie stanu wojennego, gdyż wtedy był on także ostoją prawdy. Opowiedziała nam również o sowich przeżyciach związanych z wydarzeniami historycznymi, w których przyszło jej żyć, jak powstanie warszawskie, czy wprowadzenie stanu wojennego w Polsce. Podkreśliła, że dziś, żyjąc w wolnej Polsce mamy obowiązek rozliczyć się w końcu z przeszłością i nauczyć się we właściwy sposób korzystać z wolności. Zwróciła nam też uwagę na potrzebę poprawnego mówienia oraz podkreśliła że niegdyś zawód aktora pełnił inne funkcje i inaczej był realizowany, niż to ma miejsce współcześnie. Przede wszystkim uważa za znamienne, że odchodzi się dziś od teatru na rzecz telewizji. Katarzyna Łaniewska zaprezentowała na również swoje zdolności aktorskie, związane z pracą w teatrze recytując wiersze. Na pytanie o to, kto może być dla dzisiejszej młodzieży autorytetem, odpowiedziała, że Jan Paweł II. Podkreśliła przy tym, że taką rolę w życiu młodego człowieka może też pełnić dobry ksiądz, nauczyciel, czy lekarz, ale przede wszystkim członek najbliższej rodziny. Na zakończenie spotkania zaapelowała do nas: cieszcie się młodością, wolnością, tylko spożytkujcie ją dobrze!

Dzień dzisiejszy różnił się od pozostałych dni SDM-u tym, że ostatnim punktem programu był wieczór radości, zwany Dehoniadą. Otworzyło go wejście koni, przyprowadzonych z okolic Nałęczowa – Kępy oraz ich prezentacja. Następnie przyszedł czas na gry i zabawy. Pierwsza z nich została określona jako „równie prosta, jak głupia”. Widownia podzielona na cztery zespoły, którym przewodniczyli animatorzy wzajemnie wyzywała się, powodowała reakcji kojonego zespołu poprzez umówione znaki. Po tym wstępnym, nierozstrzygniętym boju rozpoczęła się rywalizacja pomiędzy uczestnikami

SDM-u i animatorami. W wieloboju sukces odnieśli animatorzy zwyciężając 9:6. Zwyciężyli oni w takich dyscyplinach jak np. ułożenie figury akrobatycznej, czy w „łowieniu ryb”. Podobnie animatorzy osiągali zwycięstwa w siatkówce, uzyskując wynik 2:1 oraz w piłce nożnej, choć tu o zwycięstwie zadecydowały dopiero rzuty karne. Podczas Dehoniady mogliśmy nie tylko uczestniczyć w zawodach sportowych ale i tanecznych. Magda i Ania zaprosiły nas do nauki tańców izraelskich, które zainteresowały nas szczególnie dlatego, że niosą one w sobie przekaz treściowy. Mogliśmy poznać taniec opowiadający o tajemnicach radosnych różańca świętego, taniec walki z grzechem oraz taniec przekazujący historię człowieka, który dopiero, gdy spotkał na swej drodze Boga uświadomił sobie, że potrafi kochać. Ciekawe, że każdy gest wykonywany w tych tańcach okazywał się symbolem. Na koniec nasze instruktorki nauczyły nas także tańca belgijskiego. Ponadto jedna z uczestniczek SDM-u – Agnieszka z udziałem ks. Michała Olszewskiego SCJ przedstawiła pokaz samoobrony. Odbyło się także ogłoszenie wyników loterii, której cel przeznaczony był na sierociniec w Boliwii oraz na fundusz stypendialny o. Dehona. Wręczono także nagrody zwycięzcom zawodów sportowych. Dehoniadę zakończyła dyskoteka, na której wszyscy uczestnicy wspaniale się bawili.

Na Dehoniadzie, prócz uczestników SDM-u pojawili się goście, którzy mogli zobaczyć, jak potrafi bawić się młodzież i przyłączyć się do niej. Również i oni mogli więc dzisiaj usłyszeć bajkę ks. Kazimierza nawiązującą do tematu dzisiejszych rozważań. Kończąc spotkanie odpowiedzieliśmy na jego pytanie: „Czym się dzielić?” – „radością”.

 

POWRÓT
Ks. Jakub Kopystyński SCJ, moderator
Pliszczyn 78, 20-258 Lublin
telefon kontaktowy: 81 751 00 84 | e-mail: sdmrsm@sercanskie.pl
Duszpasterstwo RSM, nr rachunku bankowego: 84 1600 1462 1847 3641 5000 0015